• Wpisów: 142
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis: 307 dni temu, 12:04
  • Licznik odwiedzin: 29 106 / 2302 dni
 
valette
 
Waham się strasznie, waham się ciągle i wszystkiego. Przeraża mnie rzeczywistość, więc zamykam się w bezpiecznym schronie, którym łóżkiem zwę. Chowam się pod kołdrą i całe życie mogłabym tam spędzić. A jeszcze niedawno, jeszcze parę miesięcy temu byłam radosna, chwytałam dzień w dłonie a dniem wartościowym był dzień aktywny w każdym znaczeniu tego słowa. Pływałam na żaglach i jeździłam na rowerze. Odwiedzałam rodzinę, a potem wygrzewałam się nad jeziorem w słońcu. Moje życie miało ogromny sens a w nim ogromną radość życia. Teraz, teraz jest inaczej. Pozmieniało się i nie wiem kiedy, nie mam nawet pojęcia co sprawiło że życie nabrało szarych barw. Chcę się od tego oderwać, chcę wrócić do prawdziwej siebie. Teraz odmówiłam sobie szkoły, mam sto trzydzieści pięć godzin nieobecnych (usprawiedliwionych) i siedzę na łóżku(!) myśląc, co takiego jest teraz we mnie, co za chwast tam kiełkuje i wyjść nie może? Na diabła, czy Boga, jednak cholera - chcę żyć prawdziwie, nie chcę kroczyć w iluzję. Jak się uratować, jak brzytwy się chwycić, skoro tak rani i tak ostra?

  •  
  • Pozostało 1000 znaków